Burzliwa młodość Ryszarda Krynickiego

Text_2

Przedstawiamy premierowy fragment książki Mirosława Spychalskiego Wyścig niePokoju. Warszawa – Berlin – Praga. Wesołe i ponure wypisy z historii ungergroundu opowiadajacy o burzliwych przygodach wybitnego poety Ryszarda Krynickiego ze Służbą Bezpieczeństwa

 

Kryptonim „Sosna”

 

Ryszard Krynicki z okresu młodości nie przypominał dzisiejszego wyciszonego, szacownego poety, wydawcy i tłumacza. „Ryszard na początku lat siedemdziesiątych wyglądał jak każdy kontestator z tamtych lat. Długie włosy, broda” – wspomina Tadeusz Nyczek.

Z materiałów poznańskiej Służby Bezpieczeństwa na jego temat, przesłanych do Katowic, wyłania się postać wyjątkowo bezkompromisowego kontestatora.

Poznań, 19 września 1975

Tajne

W odpowiedzi na pismo z dnia 6.09. br. informujemy, że Ryszard Krynicki ur. […] jest figurantem prowadzonej przez nas Sprawy Operacyjnego Rozpracowania „Sosna”.

Po ogólnych informacjach o poecie przedstawiono w piśmie dokładny wykaz jego grzechów przeciwko ludowej ojczyźnie. Mając w pamięci fakt, że działo się to jeszcze przed powstaniem zorganizowanej opozycji, to „kontestatorski dorobek” poety może zaimponować każdemu młodemu buntownikowi.

W roku 1971 został przyjęty do pracy w Teatrze Śląskim, skąd w krótkim czasie został zwolniony za naruszenie dyscypliny pracy. W latach 1972-73 pracował w redakcji dwutygodnika „Student” – skąd został usunięty za zajmowanie szkodliwej postawy politycznej i nieodpowiedzialne wystąpienia na wieczorach autorskich.

W roku 1973 „znany z prozachodniej postawy” – jak to określi poznańscy funkcjonariusze – poeta Zbigniew Herbert otrzymał austriacką nagrodę Herdera. Każdy laureat tej nagrody miał prawo wskazać młodego twórcę, który otrzyma roczne stypendium na studia w jednej z uczelni wiedeńskich. Herbert wskazał Ryszarda Krynickiego. Wyjazd Krynickiego na stypendium nastąpił 18 października 1973 roku. Poeta swoją podróż zakończył na przejściu granicznym w Cieszynie. Wydział celny dokonał kontroli bagażu R. Krynickiego. Zakwestionowano trzy pastylki tajemniczego leku oraz „kilka utworów wierszem, które usiłował wywieźć na Zachód”. Krynickiego zatrzymano, a pastylki oraz „utwory wierszem” oddano specjalistom do przebadania. W opinii krakowskiej Delegatury Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk, zwanego potocznie cenzurą, w zakwestionowanych utworach „w sposób paszkwilancki przedstawiony został obraz sytuacji w naszym kraju”. Jeszcze gorzej było z tajemniczymi pastylkami, które po przebadaniu ich w Zakładzie Kryminalistyki okazały się być środkiem odurzającym, znanym jako LSD.

Ryszard Krynicki także pod tym względem wykazał się sporą oryginalnością. Był to chyba jedyny przypadek w historii PRL przemycania LSD z Polski za granicę. Wszyscy przemycali w kierunku odwrotnym, co wydaje się logiczne, gdyż w Polsce tego narkotyku nie produkowano.

Sprawa ma proste wyjaśnienie – mówi Tadeusz Nyczek – On to LSD skądś przywiózł albo ktoś mu to dał. Ryszard – podobnie jak wielu wtedy – był zaciekawiony środkami rozszerzającymi świadomość, to była nie tylko kontrkulturowa moda z lat sześćdziesiątych, ale też zaciekawienie eksperymentami Witkacego z peyotlem. Dostał te tabletki raptem trzy i ich nie wziął, nie pamiętam czy ze strachu, czy braku okazji, tylko ciągle miał przy sobie. Pamiętam, że nosił je w takiej skórzanej saszetce zawieszonej na szyi. Wtedy była moda na takie wisiorki. Nosił te tabletki, nosił aż w końcu o nich zapomniał. A że wyglądał jak hipis, to celnicy zwrócili na nie większą uwagę, bo pewnie rewizja była po to, aby zabrać mu teksty.

Krynickiemu zatrzymano oczywiście paszport i wytoczono sprawę o przemyt narkotyków. Rozprawa miała się odbyć wiosną następnego roku. Poeta chyba niespecjalnie się tym przejął, gdyż – jak skrzętnie odnotowano w jego aktach – już po dwóch miesiącach wspólnie z innymi młodymi twórcami wystąpił na Meetingu Poetów Pokolenia 1970, „prezentując swoje utwory tendencyjnie nawiązujące do wydarzeń marcowych i grudniowych”. Ustalono także, że Krynicki utrzymywał stały kontakt z warszawskimi opozycjonistami, m.in. Kuroniem i Michnikiem. Żeby tego było mało, to jeszcze przed rozprawą o narkotyki funkcjonariusze poznańskiej SB ujawnili

9 ulotek, które wydalenie Aleksandra Sołżenicyna ze Związku Radzieckiego określały jako przejaw totalizmu i symbol niewoli myśli. Wykonano je pismem ręcznym. Zostały znalezione w budynkach Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, na cokole pomnika A. Mickiewicza oraz w tramwajach. W wyniku podjętych przez SB działań ustalono, że autorem ich jest Krynicki. W sprawie tej wszczęto śledztwo, które zostało warunkowo umorzone. W trakcie przeszukania jego mieszkania zakwestionowano szereg książek nie mających debitu w Polsce oraz maszynopisy utworów zawierających szkodliwe treści polityczne.

Po wybrnięciu z problemów związanych z ulotkami Krynicki 22. maja 1974 stanął przed Sądem Powiatowym w Cieszynie, gdzie rozpoczęła się rozprawa, w której został oskarżony o usiłowanie przemycenia narkotyków. Jak zanotował funkcjonariusz w jego aktach: „W czasie toczącej się rozprawy R. Krynicki zachowywał się arogancko i szydził z toczącego się postępowania sądowego”. W efekcie Krynicki za utrudnianie rozprawy został zatrzymany w areszcie na dwa tygodnie do czasu drugiej rozprawy, na której zapadł wyrok: 8 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata.

Mirosław Spychalski

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Fot.angelus.com.pl

Komentarze

komentarzy

Powiązane wpisy

Udostępnij