„Rytmy jesienne” Jacka Łukasiewicza

Do sprzedaży już trafił najnowszy – wydany przez „Biuro literackie” – tom wierszy Jacka Łukasiewicza – przewodniczącego jury Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”.

 

80 letni wybitny poeta i krytyk, w wywiadzie dla strony „Biura literackiego”,  tak  mówił Kamilowi Nolbertowi  o  książce, przemijaniu i swoim postrzeganiu poezji :

Gdzie te konie” to nie jest oczywiście wspomnienie moich doświadczeń ani wyraz nostalgii… Chciałem, żeby najważniejszy był w tym wierszu rytm, żeby on niósł obrazy i emocje; żeby był motorem wizji, która bez tego rytmu byłaby martwa, sztuczna. Straciłaby sens.

(…)

Te rytmy są jesienne nie tylko dlatego, że jestem stary, także dlatego, że lubię tę porę roku, inspiruje mnie. Jesienią dobrze mi się pisało i pisze (nie tylko wiersze). Także lepiej się mi pisze przy pełni księżyca. Inni wolą wiosnę i nów, a jeszcze innym to jest obojętne.

(…)

Z pewnością poezja w sensie dosłownym nie ocala przemijającego, ale jednak… Groby bywają trwalsze od wierszy.

(…)

Konkret jest bardzo ważny. Jestem wzrokowcem, a nie słuchowcem. Lubię, żyjąc, oglądać świat – i obrazy, obrazki, fotografie wszelkiego rodzaju.  

(…) 

Mógłbym też powiedzieć, że wolę mowę wiązaną od mowy rozwiązłej. To prawda, rym dziś nie jest normą, niektóre jego funkcje wyraźnie minęły. Nie wszystko się w życiu i w wierszach rymuje. Wiem to i w moich tomikach to chyba widać. Sporo w nich wierszy nierymowanych, niemiarowych, w których podział na wersy i związana z nim intonacja są najważniejsze.

 

ODPOWIEDŹ

 

– Gdy dudni deszcz i wieje wiatr,
nadając rytm pamięci,
poczułem cię zza tylu lat,
zza tylu nieprzejrzystych lat:
„Ty” – dotyk ciała,
smuga perfum.

To wiem, to czuję, też twą łzę,
która smakuje słono.
Lecz ciągle nie wiem, kim to „ty”,
to twoje „ja”, a dla mnie „ty”,
co znika za zasłoną.

Nie czuję ciała ani łzy,
deszcz pada, a wiatr wieje.
Rozgania czas i twoje „ty”,
i jakieś pewnie wspólne łzy,
i wiarę, i nadzieję.

Przyjemnie tonąć pośród złud,
wśród czasu zawirowań,
i tylko dawne ciepło ud,
echo twojego słowa.

Jeszcze w powietrzu ono drży
i dalej będzie drżało.
– Powiedz, czym jest to twoje „ty”,
i ciepło ciała, słone łzy.

– Pochłaniającą skałą.

 

IMIĘ

 

Jak na starym landszafcie – rybak i szuwary,
i woda mgłą pokryta, którą wiatr rozwiewa.
Na brzegu wierzby, olchy, jeszcze jakieś drzewa.
I jej odległy profil tak młody, a stary.

To ten profil w muzyce świerszczy i mandolin,
spoza lat i pamięci nagle się wyłania.
A łabędzie jak białe znaki zapytania
lecą ponad rzekami, szlakami pradolin.

To ten głos, który do mnie mówi coś na nowo,
z tak odległej jesieni, w tak dalekiej zimie,
a słyszę tylko jedno zawołane słowo,
jak dreszcz przenikający ciało – moje imię.

 

 

PRZYŁĄCZCIE SIĘ DO NAS

 

Jeszcze nie zasnęły Trudi i Lalanna. Występują w teatrze, zapewne z innymi aktorami (z pluszu). Mówią głosem raz Julki, a raz Babci. Ciepłym głosem, który rozświetla wnętrze szafy i dociera na antresolkę. Te postacie są wesołe i śmieszne, jak lody przed obiadem i jogurt owocowy. I na tym kończę tę prozę, bo tak postanowiono.

 

 

DZIADEK DO ORZECHÓW

 

Drogi dziadku, posrebrzany,
ozdobiony masą perłową,
od tylu lat wytrwale,
niezmiennie, skutecznie
łupiesz najtwardsze orzechy
z równą siłą, uporem i męstwem.

Srebro tu i ówdzie spełzło,
masa perłowa pożółkła,
lecz mocna śruba i twarda stal
wciąż stanowią siłę i pożytek.

Przetrwasz zapewne mnie, moich synów i wnuków, jak przetrwałeś mego ojca i dziada. Niezliczone pokolenia orzechów będą przed tobą drżały. Na próżno.

Dlatego zwracam się do ciebie,
drogi dziadku,
choć wiem, że nie słyszysz i nie widzisz,
tylko łupiesz i łupiesz
z uporem godnym tej sprawy.

 

Jacek Łukasiewicz urodził się we Lwowie w 1934 roku. Studia polonistyczne ukończył na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie uzyskał także doktorat i habilitację, a w 1991 nominację profesorską. Przez wiele lat związany był z wrocławską uczelnią jako wykładowca akademicki oraz kierownik Zakładu Literatury XX wieku. Wydał m.in.: Moje i twoje (1959) ,Zabawy zimowe (1968), Podróże (1976), Cztery poematy (1988),Czas nie dopełniony (1998)  i Stojąca na ruinie (2011). Ostatnio wydał książkę TR (Tadeusz Różewicz) (2012), za którą otrzymał Literacką Nagrodę Gdynia. Jest także  laureatem Nagrody Literackiej PEN Clubu i Nagrody im. Kazimierza Wyki za całokształt twórczości krytycznej i eseistycznej.