Pod patronatem Staffa

Powstała nowa nagroda literacka. Jej pomysłodawcą jest Jarosław Mikołajewski, poeta, dziennikarz, były szef Instytutu Polskiego w Rzymie, obecnie mieszkający w Warszawie. 

Leopold Staff był nie tylko cudownym poetą, ale również znakomitym tłumaczem m.in. z języka włoskiego. Za jego najbardziej brawurowe włoskie dokonania uważam „Kwiatki św. Franciszka z Asyżu” oraz Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego – mówił w Polskim Radio Jarosław Mikołajewski.

Mikołajewski, który mieszka w Warszawie tuż obok kabackiej restauracji i kawiarni Antich' Cafe, zaproponował by nagrodę prowadzili Magdalena i Marcin Ujmowie, właściciele tego lokalu. – Jak powiedział „Gazecie Wyborczej”: „Propozycję przyjęli, więc nagroda będzie, będą okazje, by się spotykać, rozmawiać o Włoszech, o tłumaczeniach, ludziach dla włoskiej kultury zasłużonych i oczywiście o Leopoldzie Staffie”.

A sami właściciele restauracji restauracji i kawiarni Antich’ Caffe’ napisali: „Nasz kulinarny i estetyczny profil jest zdecydowanie włoski. My sami nie kryjemy naszej fascynacji Włochami, nic więc dziwnego, że mieszkający naprzeciw italianista Jarosław Mikołajewski często przychodzi do nas na kawę, makaron albo *caciucco alla livornese*.

To właśnie Jarosław Mikołajewski jest pomysłodawcą stworzenia przy Antich’ Caffe’ nagrody literackiej im. Leopolda Staffa. im. Leopolda Staffa – bo był nie tylko wielkim poetą, lecz również wspaniałym tlumaczem i znawcą literatury włoskiej. „Literackiej” – bo Nagroda jego imienia ma być przyznawana za publikacje książkowe mające związek z Włochami. “Nam” – bo we Włoszech istnieje tradycja nagród literackich związanych z kawiarniami, które chcą być czymś więcej niż miejscem konsumpcji”.

My natomiast przypominamy „Sonet szalony” autorstwa Staffa oczywiście:

 

SONET SZALONY

 

Włóczęga, król gościńców, pijak słońca wieczny,

Zwycięzca słotnych wichrów, burz i niepogody,

Lecę w prześcigi z dalą i złudą w zawody,

Niewierny wszystkim prawdom i sam z sobą sprzeczny.

 

Pod gwiezdnym niebem w polu rozkładam gospody.

Snem i płaszczem nakryty, śpię wszędzie bezpieczny.

U głowy mej zatknięty kij, jak krzew jabłeczny,

Rodzi mi kwiat marzenia i owoc swobody.

 

Lekkomyślność śpi ze mną, płocha weselnica,

Sakwę, gdziem mądrość chował, przedarła psotnica…

W drodze szczęśliwiem zgubił swą mądrość znużoną.

 

Proszę cię, duszo moja, bądźże mi szaloną,

Bo ukradłem nadzieję gdzieś w karczmie przydrożnej!

Ciesz się zgubą! Niech będzie przeklęty ostrożny!

 

fot. wikimedia: „Wybór Poezyi Leopolda Staffa”, B. Połoniecki Ed. , Lwów 1911