„Wiedza radosna” Krzysztofa Karaska

Text_2

Nakładem Instytutu Mikołowskiego ukazał się właśnie nowy tom wierszy Krzysztofa Karaska Wiedza radosna.

Krzysztof  Karasek- poeta, eseista oraz krytyk literacki. Jest uważany za jednego z najważniejszych poetów Nowej Fali. Urodził się 1937 roku w Warszawie. Studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Debiutował w 1966 na łamach miesięcznika „Poezja”, jako jeden z trzech pierwszych (pierwszym był Wojaczek) debiutantów w tym legendarnym piśmie redagowanym przez Tymoteusza Karpowicza i Artura Międzyrzeckiego. W latach 1967–1971 był członkiem zespołu redakcyjnego czasopisma „Orientacje”. W latach 1972–1978 pracował w miesięczniku „Nowy Wyraz”, zaś w latach 1983–1993 w miesięczniku „Literatura”. Uważany za jednego z wybitniejszych poetów „pokolenia Nowej Fali”. W 2008 został odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat nagrody Poetyckiej im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – ORFEUSZ w 2012 r. oraz zwycięzca VII Międzynarodowego Festivalu EXIT w Nowym Sadzie w 2012 r. (obie nagrody za tom „Wiatrołomy” wydany w 2011 r.). Laureat Nagrody Literackiej m. st. Warszawy za tom „Dziennik rozbitka”,  nominowany także do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej.

Krzysztof Karasek to poeta wybitny ale zawsze programowo stojący na uboczu. Jak sam mówił w wywiadzie Jarosławowi Mikołajewskiemu:

Camus mówił, że istotą pisarstwa nie jest opowiedzenie się po którejś stronie, tylko zrozumienie. Pozostanie w samym środku dramatu dwóch rzeczy nie do pogodzenia. Przyjaciele lewicowi uważają mnie za prawicowca, a prawicowi za kogoś z lewej. Jestem outsiderem. Ani pupilem „Gazety Wyborczej”, ani „Gazety Polskiej”. Nawet Marek Nowakowski miał mnie za lewicowca. „Ja nie mogę wykapować – mawiał – czy ty jesteś prawica, czy lewica”. „Ja, Mareczku – tłumaczyłem – jak każdy prawdziwy pisarz jestem prawicowy i lewicowy. Prawicowy, bo prawica jest orientacją skierowaną na przetrwanie kultury. A lewicowy, bo nieobca jest mi krzywda społeczna”. A do polityki żywię ostrą odrazę, choć moje wczesne wiersze były z pozoru polityczne.(..)

W ogóle w poezji ciekawią mnie dwie poetyki. Pierwsza to ta, kiedy wiersz jest wybitnie zrobiony, delikatny, wykaligrafowany. Jak u Herberta czy Ungarettiego. Druga jest taka, kiedy wiersz ma takie działanie, jak gdyby ci w tyłek ktoś wsadził prądnicę. Kiedy jest obdarzony energią i elektryzuje. A u młodych najważniejsza jest nieobliczalność. Czy są inni niż wszyscy. Czy się różnią. Czy mają własny głos. I jak biorę tomik młodego do ręki, za każdym razem mam nadzieję na nowego Rimbauda.

Krzysztof Karasek –wiersze z tomu Wiedza radosna

Na rozdrożu

Jesteśmy na rozdrożu, cali w zaspach, pod kołdrą

przedmiotów, które nie dają już nam żadnego ciepła.

Niekiedy wydaje się, że nie mamy już ciał

i nawet cieni za sobą.

 

Wszystko w czym miłość musiała nas odnaleźć

nie miało nazwy. Było głuche, ślepe, nieme,

całkiem nagie. Ciało przyłożone do ciała, skóra

zwisająca z balkonu, przeglądająca się w nas

jak w żywym zwierciadle.

Wszystko było mgliste, mgłowe,

rozpisane na litery niemego języka.

A jednak pomimo mrozu, na którym staje mózg

jak wypruty z godzin zegar

– z policzków nie spływała od dawna

ani kropla łzy – mimo woli

wydawało jęk najcichszy, ten

co wypiętrza wyspy i zatapia nazwy.

 

Ciepły promień na kamieniu w pobliżu mrówkowca,

rozkładające się szczątki tandetnych przedmiotów.

Kobieta pcha wózek, a tam rośnie dzikie wino,

wytrwale tłoczone do kadzi.

Schody prowadzą w górę, pod ciemną gwiazdę,

teraz tam niepokojąco pusto, w ławkach kurz i zamieć.

I tylko cisza tańczy przed ścianą świątyni.

 

  1. 11. 2007

 

Pochowany w owadziej skórze

Miłość to stara ludzka pieśń;
to stan tak potężny,
że być może utrzymuje gwiazdy
na firmamencie.
Ale żeby kochać,
trzeba mieć odwagę.
Słuchałem kotów pod wieczór,
wszystkie śpiewały Rossiniego.
Środek bułki musi być wydłubany,
jem tylko skórkę
powiedziała pewna sensatka.
Najważniejsze to poznać swoje granice.
I próbować je przekroczyć.
Nie dopuścić do tego, żeby dusza
się zmęczyła szybciej niż ciało.
Czy szczęście polega na tym
że ma się dobre zdrowie
i słabą pamięć?
Wszystko, co doskonałe, rośnie powoli.
Zaczęliśmy Mozartem,
kończymy „Zmierzchem bogów”.
21.06.2008 

Komentarze

komentarzy

Powiązane wpisy

Udostępnij