O festiwalu

6. Międzynarodowy Festiwal Poezji Silesius 17-23 maja 2021

                                      

Rok powagi

Rok powagi i doświadczenia za nami. Obawiamy się, że dopiero pierwszy, ale mamy też nadzieję, że jednak ostatni – umarło w nim najwięcej polskich obywateli od zakończenia drugiej wojny. Epidemie zmieniają rzeczywistość, jak utrwalona szczególnie mocno w pamięci europejskiej londyńska epidemia dżumy z lat 1665–1666. Czy ktoś pisze nowy Dziennik roku zarazy albo prowadzi zapiski równie systematycznie i wszechstronnie jak Samuel Pepys? To się okaże. Na razie czytamy codzienne relacje prasowe, felietony i wywiady. Oraz komunikaty mieniące się bogactwem odmian wiarygodności.

A wiersze? Może wypada zadać pytanie, czy na tę dojmującą rzeczywistość, na codzienne liczby mówiące o kilkuset tragicznych śmierciach, poezja znajduje słowa? Wszyscy mamy z tym kłopot, o czym opowiedziała niegdyś Wisława Szymborska w Wielkiej liczbie:

Cztery miliardy ludzi na tej ziemi,

a moja wyobraźnia jest jak była.

Źle sobie radzi z wielkimi liczbami.

Ciągle ją jeszcze wzrusza poszczególność.

Czytając liczne wiersze opublikowane w roku 2020, roku nowej zarazy, nie mogłem zadać tego pytania – było na nie za wcześnie. Jednak pojawiało się podczas lektury jako pytanie o szczególną odmianę relacji poezji z towarzyszącymi jej czasami. Czy literatura zapisze obecne doświadczenie zbiorowe, którego znaczenie będzie rosło w miarę, jak nasilać się będą jego destrukcyjne oraz, miejmy nadzieję, również pozytywne konsekwencje? Zapisze, a więc utrwali w formie pamięci? Dobrze wiemy: tylko poeta, który pamięta, wywiązuje się z obligatoryjnych, choć prywatnych, obowiązków.

Pierwsze odpowiedzi na te pytania zapewne można już znaleźć w tekstach pisanych dziś. Być może usłyszymy je podczas spotkań autorskich na Międzynarodowym Festiwalu Poezji Silesius.

***

Tegoroczne spotkanie poetów i czytelników, któremu patronuje Angelus Silesius, odbywa się w stulecie urodzin dwóch poetów, którzy w szczególny sposób są nam bliscy.

Tadeusz Różewicz urodził się 9 października 1921 roku nad wpadającą do Warty Radomką, a nad Odrą osiadł w roku 1968. Choć trzymał się na uboczu, bo potrzebował również fizycznego dystansu, żeby wyostrzyć perspektywę, nastawić teleobiektyw na znamienny detal, był we Wrocławiu wyraziście obecny.

Poezja Różewicza stała się zaraz po wojnie niezbędnym wynalazkiem językowym. Były partyzant, student i młody poeta zaproponował taki wariant języka polskiego, który wydawał się potoczny, a był najprecyzyjniej metaforyczny. Stworzył sposób wypowiedzi, w którym dało się oszczędnie i dobitnie zawrzeć niepojęte doświadczenie wojenne. Obietnicą ocalenia mogła być jedynie – zdaniem autora – asceza. Surowa powaga słowa elementarnego. Wiersze Ocalony czy W środku życia stawały się zapisem ponownej nauki istnienia. Poezja Różewicza to kurs języka ludzkiego dla początkujących.

***

 Tymoteusz Karpowicz to zapewne najtrudniejszy w lekturze polski poeta współczesny. Urodził się w Wilnie i tam debiutował, lecz prawie cała jego twórczość poetycka, dramaturgiczna i eseistyczna powstała we Wrocławiu. A miesięcznika „Odra” bez jego długoletniej obecności nie można sobie dziś wyobrazić.

Dla kolejnych generacji jego dorobek stanowił ważne i niezbędne ogniwo w łańcuchu przemian świadomości estetycznej. Twórczość Karpowicza zmieniała się w żywą tradycję. Jako filozofia słowa i wyprowadzona z niej dyscyplina artystyczna, dzieło poety weszło w obieg języka literackiego końca XX wieku. Nie tylko języka poezji. Innowacyjna konstrukcja gry słów wprowadzona przez autora Trudnego lasu podbiła mowę codzienną i na przełomie tysiącleci stała się niemal normą stylistyczną tytułów prasowych. Z dzisiejszej perspektywy tak zwana poezja lingwistycznastanowi jeden z wyrazistych kierunków, jakie ukształtowały się w liryce drugiej połowy XX wieku.

Zarówno Tadeusz Różewicz, jak i Tymoteusz Karpowicz byli nowatorami, fundamentalnie zmienili dykcję i filozofię współczesnej poezji. Następne pokolenia, nie tylko zresztą poetów, mówią ich językiem, choć, jak pan Jourdain, nie każdy jest tego świadom. Bez Różewicza i Karpowicza nie byłoby Nowej Fali ani fenomenu poetyki Rafała Wojaczka.

***

W marcu tego roku odeszli dwaj poeci, których nieobecność boleśnie odczuwamy: Jacek Łukasiewicz i Adam Zagajewski.

W biogramach Jacka Łukasiewicza dominują prace krytyka i historyka literatury. Zasłużenie, bowiem uważne czytanie i empatyczne pisanie o książkach czy pisarzach było esencją jego życia. Niezachwianie wierzył w ocalającą moc słowa. „O tym, co jest rzeczywiste, a co nie, decyduje literatura” – oznajmił w swoim zbiorze szkiców Kąt widzenia.

Był emocjonalnie zaciekawiony, jak literatura radzi sobie z nadążaniem za rzeczywistością. To przychylne towarzyszenie twórczości kolejnych generacji widać było również w jego kierowaniu pracami jury Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w latach 2008–2015. Pamiętaliśmy, że był w równej mierze poetą. Podczas lektury wierszy Jacka Łukasiewicza odnosi się wrażenie, że pisał dla bliskich mu osób, dla przyjemności ofiarowania, a także dla radości pisania.

Istotą jego liryki jest zdolność godzenia przeciwieństw. Przeszłość i teraźniejszość, pamięć i obecność, ciało i śmierć, wiara i zwątpienie, pragnienie i sceptycyzm, wreszcie stylizacja i oryginalność, stanowią główne wymiary tej liryki, podporządkowane klasycystycznym proporcjom.

W swej obszernej twórczości Łukasiewicz jest poetą afirmacji. Zarówno we wczesnych Zabawach zimowych, jak i w ostatnich Cięciach, zawierających pisane podczas choroby zwięzłe, zmierzające ku milczeniu Wiersze szpitalne.

***

W Światowym Dniu Poezji, 21 marca 2021 roku, umarł Adam Zagajewski.

Był jednym z najlepszych poetów współczesności, wielokrotnym zdobywcą międzynarodowych laurów. Jego tłumaczona na wiele języków poezja reprezentowała polską lirykę na równi z twórczością Miłosza, Szymborskiej, Różewicza i Herberta. Wiersze Zagajewskiego zdobyły uwagę i sympatię czytelników od zaraz, od debiutanckiego Komunikatu i od Sklepów mięsnych. Tak pozostało do ostatniego tomu Prawdziwe życie.

Obecność urody codzienności, na równi z motywami odsyłającymi do sztuki i literatury, wynikała w poezji Zagajewskiego, tak jak w jego esejach, z głębokiego zrozumienia konieczności związku z uniwersalną przeszłością. Jako artysta miał poczucie zobowiązania wobec tradycji. Jest ono tożsame z powinnością zapewnienia kulturze ciągłości i umożliwienia następnemu pokoleniu dostępu do duchowego dziedzictwa. Był świadom, że zasoby intelektualne przeszłości są równie zagrożone bezpowrotnym zniszczeniem, jak środowisko naturalne. I że są ludziom niezbędne do życia tak samo, jak ziemia, woda, powietrze i światło.

***

Czesław Miłosz uparcie powtarzał, iż poezja „nie może być sprowadzona do »przeżyć estetycznych«. W swoich najważniejszych utworach jest eksploracją miejsca człowieka w kosmosie”. W wierszach Adama Zagajewskiego stale obecny jest ten wymiar „poznania, na poziomie głębszym niż filozofia” (Rok myśliwego).

Rok powagi i trudnych doświadczeń za nami – również w poezji. Oby jedyny taki.                          


Zostawcie
Poetom chwilę radości,
Bo zginie wasz świat.

                                                                                    

Andrzej Zawada
Dyrektor programowy Międzynarodowego
Festiwalu Poezji Silesius