O festiwalu

Przeciw tyranii Wielkiej Liczby

Trzeci Międzynarodowy Festiwal Poezji Silesius (8–13 maja 2018), jak dwa poprzednie, rozrasta się i rozgałęzia wokół Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Nagroda przyznawana jest w tym roku po raz jedenasty i dzieli się z festiwalem niezwykłym patronatem metafizycznego poety Anioła Ślązaka. Nagroda i festiwal tworzą w mieście atmosferę święta poezji, tej szczególnej odmiany przeżywania i wyrażania świata.

Laury Silesiusa wręczane są zwykle w drugą sobotę maja, jednak poeci zjadą do Wrocławia wcześniej. Spotykać się z nimi będziemy w klubie Proza, w Przejściu Garncarskim, już od środy.

Staje się zwyczajem, że wydarzenia festiwalowe inaugurują autorzy, którzy we wcześniejszych edycjach byli laureatami nagrody głównej, przyznawanej za całą dotychczasową twórczość. Tegorocznymi inicjatorami festiwalu będą dwaj nowatorzy, poeci-bardowie, albo – jeśli ktoś woli – performerzy wracający do najgłębszych korzeni poezji: Umar Abdul-Nasser oraz Marcin Świetlicki.

Umar, który po długotrwałych, niebezpiecznych perypetiach przybył z Iraku i jest rezydentem Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia (ICORN), wystąpi w środę. Będą Państwo pod wrażeniem jego wyjątkowej ekspresji. Czwartek należy do Marcina Świetlickiego, choć nie w całości.

Salon Silesiusa, czyli spotkania z autorami nominowanymi do nagród za debiut książkowy oraz za kolejny tom poetycki, wywołują duże zainteresowanie i niejednokrotnie emocjonalne polemiki. Podobnie jak cykliczna Pracownia Poetycka Silesius, autorski panel dyskusyjny Grzegorza Jankowicza i Anny Kałuży. Wraz z zaproszonymi poetami prowadzący pracownię podejmują żywotne kwestie. Tegoroczna propozycja tematu brzmi: cenzura. Zapowiada się spór co najmniej burzliwy.

Spotkania z poetami, czytanie wierszy, rozmowy, rozważania wypełnią wszystkie dni festiwalu. W piątek odbędzie się dyskusja próbująca określić istotę dorobku poezji w minionym stuleciu. Do kwestii tradycji i jej żywotności powrócimy również w sobotę. W ubiegłym roku rozmawialiśmy o dziele Tadeusza Różewicza. Teraz Andrzej Franaszek zaprezentuje biografię Zbigniewa Herberta. Będzie to premiera tej oczekiwanej publikacji.

Tematów aktualnych i ważnych z pewnością nie zabraknie. Cenzura to tylko wywoławcze hasło. Zagadnienie odpowiedzialności za słowo, zobowiązania wobec języka i wobec odbiorcy literackiego komunikatu, choć może niekoniecznie obecne w codziennej świadomości piszących, ma zasadnicze znaczenie dla oddziaływania i wartości przekazu. Podobnie jak dychotomie realizm językowy a – na przykład – wulgaryzmy czy realizm a publicystyka, forma klasyczna a oczekiwania nowoczesności. To inne żywotne tematy, które poecie świadomemu swego zadania i rzemiosła nie dają spokoju.

Aspekty warsztatowe, jak wiadomo, nie ograniczają się do kwestii technicznych, czy też wyłącznie estetycznych. Stąd ważny wątek festiwalu stanowi obecność poezji zagranicznej. W tym roku naszym gościem jest poezja grecka. Ireneusz Kania, wybitny tłumacz i multilingwista, oraz Michał Bzinkowski, autor przekładów zarówno współczesnych wierszy, jak i najnowszej prozy, poprowadzą piątkową rozmowę o nowych spolszczeniach Konstandinosa Kawafisa oraz o najnowszej poezji greckiej. Przygotowali oni także warsztaty translatorskie. Rozmowy z tłumaczami, osobami o zwielokrotnionej tożsamości kulturowej, są zawsze fascynujące. To ogrodnicy wprowadzający do naszego klimatu nowe rośliny, barwy, zapachy, smaki, formy, metafory, pojęcia, znaczenia…

Rdzeniem poezji jest niezmiennie to samo: uważność, wysiłek zrozumienia, umiejętność słuchania i słyszenia, szukanie metafory jako najcelniejszej formuły nazywającej emocje i doświadczenia za każdym razem indywidualne, niepowtarzalne, jedyne: „(…) dopóki istnieje w świecie tyrania Wielkiej Liczby, poezja będzie zawsze miała coś do roboty” – pisał Stanisław Barańczak.

Jednocześnie te jedyne, osobiste doznania były udziałem licznych pokoleń przed nami. Utrwalone literacko są dziwnie podobne do naszych – co dość bezradnie nazywamy uniwersalnością. I w każdej epoce, dekadzie, momencie historycznym i cywilizacyjnym jest też coś autentycznie nowego: dotrzymywanie kroku rozwojowi i przemianom, rozpoznawanie nowości i odmienności, znalezienie dla nich wyrazu. Lapidarnie nazwał tę prawidłowość wizjoner awangardy Tadeusz Peiper, konstatując: „Zmieniła się skóra świata”.

W sobotę, przed spektaklem teatralnym stworzonym z wyróżnionych i nagrodzonych wierszy, połączonym z wręczaniem statuetek Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius, odbędzie się spotkanie z laureatem nagrody głównej, przyznawanej za całokształt twórczości. Jest nim w tym roku znany poeta, prozaik, krytyk literacki, tłumacz, redaktor miesięcznika „Twórczość” – Bohdan Zadura.

Jury tegorocznej Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius otrzymało do lektury ponad dwieście książek opublikowanych w minionym 2017 roku. Rekordowa liczba jest zastanawiająca. Łatwo zauważyć, że wskazując laureatów, sąd konkursowy nie przysparza sobie zwolenników wśród niewyróżnionych dwu setek Jednak nie te emocje są paliwem poetyckiego wysiłku. Ono, bez względu na ocenę rezultatu, na rosnącą lub jeszcze nieujawnioną liczbę fanów, na reakcje, jakie może wywoływać, wciąż pozostaje intrygującą tajemnicą. Między innymi po to, żeby się do niej choć trochę przybliżyć, przychodzimy na spotkania z poetami.

„Carmina non dant panem” – rzekł starożytny poeta Nemesiamus. – „Wiersze nie dają chleba”. Czy zatem wiemy, dlaczego tak powszechnie piszemy wiersze? I o co chodzi? Bo przecież nie o pieniądze.

Andrzej Zawada. Fot. A. Solnica

Andrzej Zawada
Dyrektor programowy