O festiwalu

5. Międzynarodowy Festiwal Poezji Silesius 12-18 października 2020 

                                      220 tomów na rok 2020

1. Cokolwiek napiszesz, będzie użyte przeciw tobie. Jeżeli mimo wszystko się zdecydujesz, tę uczciwą policyjną maksymę miej zawsze w pamięci. Bo nie krytycy będą twoimi prokuratorami albo adwokatami – osądzą cię czytelnicy.

Oni, w przeciwieństwie do krytyków, wydawców, jurorów przyznających nagrody, postępują spontanicznie. Jakiś rodzaj tekstów przemawia do nich, a inny nie. Mimo iż czytam poezję od kilkudziesięciu lat, nie potrafię krótko powiedzieć, na czym to polega. Na doborze słów, na specyfice literackiego komunikatu. Ale tak konkretnie?

Nie bez znaczenia jest również sama osoba autora: jego fizyczność, głos, mowa ciała, a także wyczuwalna osobowość, gatunek człowieczeństwa. Wytwarzają się fale łączące – a czasem, rzadko, odpychające. Obserwowałem to wielokrotnie.

Bojaźń i drżenie niekoniecznie są udziałem poetów, szczególnie młodych. Potrzeba ekspresji wpycha się przed obowiązek refleksji. Może tak być powinno, by nie wyczerpało się paliwo entuzjazmu. Bywa jednak, że refleksja nie daje się zmarginalizować, jak w przypadku tegorocznych debiutantów, którzy na swoje wiersze zwrócili uwagę jury właśnie zdolnością do równoważenia tych niejednakowo energicznych składników procesu twórczego.

2. Lektura tegorocznych książek debiutanckich dostarczy Państwu wszechstronnej satysfakcji estetycznej, może też okazać się przydatna jako reprezentacja nie tylko dominujących czy kontestujących poetyk. Widoczna jest również praca nad ustawieniem własnej dykcji. Tegoroczny sąd konkursowy proponuje, byśmy szczególnie uważnie przeczytali pierwsze zbiory poetyckie Joanny Lewandowskiej (Trach), Kaspra Pfeifera (adblock) oraz Jakuba Pszoniaka (Chyba na pewno). 

Werdykty jury wszelkich konkursów uwikłane są we wspólną świadomość estetyczną, aktualne zbiorowe emocje, nawet mody. Zgłoszono przeszło sto sześćdziesiąt publikacji pretendujących do nagrody w kategorii książka roku. W nadziei na częściowe i choćby umowne zdjęcie z ramion ciężaru odpowiedzialności ogłasza się listy nominacji. Zatem namawiamy do zapoznania się z tomami poetyckimi Justyny Bargielskiej, Tomasza Bąka, Piotra Florczyka, Konrada Góry i Joanny Mueller. Rozmaitość poetyk trzeba uznać za zdecydowanie reprezentatywną i nad wyraz interesującą. A na marginesie: ciekawe, czy w przyszłym roku w finale tej kategorii znajdą się poeci, których nazwiska zaczynać się będą od liter z drugiej części alfabetu?

Tegorocznym laureatem nagrody głównej został Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki. Poeta dojrzały, stale i mocno obecny, czytany, podziwiany, naśladowany. Zwycięzca wielu laurów, wśród nich imienia Kazimiery Iłłakowiczówny, Józefa Czechowicza, Barbary Sadowskiej, a także nagród: Gdynia, Nike czy Orfeusz. Jego tom Imię i znamię otrzymał w 2012 roku statuetkę Silesiusa jako Książka roku. Współczesność wierszy Tkaczyszyna-Dyckiego, ich bezpośredni liryzm przesiąknięty wyrafinowaną i zarazem oszczędną konceptualnością wywiedzioną z baroku, prywatność, nieomal intymność uniwersalnego losu, dyskretnie zapisywanego, wręcz tylko szkicowanego, tworzą poezję jedyną w swoim rodzaju, sugestywną i osobną.

3. Lektura ponad dwustu dwudziestu spośród opublikowanych w 2019 roku książek poetyckich prowadzi, między innymi, do konstatacji, iż w przestrzeni społecznej widać słabnięcie potrzeby piękna. A raczej można, co prawie pewne, zauważyć wykluwanie się odmiennej jego definicji. Wiąże się to ze zmianami cywilizacyjną i kulturową. Jakiego rodzaju, co je charakteryzuje? Temu warto się przyglądać, pytać, jak przekształcają one język powszechny oraz czy i jak odzwierciedla ten proces literatura. Można pójść dalej, w boczne ścieżki, może nawet dziwne: czy to zmiany klimatyczne powodują zmiany mentalne? Niezrównoważony klimat to mniej łagodne obyczaje, a wzrost radykalizmu i brutalności w życiu społecznym z tego właśnie wynika? Żartuję, prawdopodobnie.

Sporo jest pytań zasadniczych, które mogą mieć związek z pięknem jako wartością humanistyczną. Począwszy od kwestii, czy literatura ma zajmować się tymi pytaniami, skoro sama jest na marginesie, a może nawet już poza nim?

Zwraca zatem uwagę jakaś futurystyczna niedojrzałość i dysproporcja pomiędzy zafascynowaniem kolokwialną i medialną leksyką a oszczędnością myśli. 

Powtarzam tu znane spostrzeżenie kolejnych starszych generacji. Dawniejsi pisarze na ogół nie formułowali prywatnych obowiązków literata tak zwięźle jak amerykańska policja. Jednak nie oznacza to, że byli bardziej wyrozumiali. Na przykład jowialny i towarzyski Czesław Miłosz ujął to tak:

„Ktokolwiek parał się trochę historią literatury, wie jak złudne są podziały na szkoły, kierunki, i jak mylne po upływie kilkunastu lat okazują się wieńczenia laurem. Ostatecznym kryterium będzie może doza rzeczywistości obecna w danym dziele, wymagająca przywiązania do prawdy.” (Rok myśliwego s. 146).

                                                                                    Andrzej Zawada
Dyrektor programowy Międzynarodowego
Festiwalu Poezji Silesius